Zimny prysznic dla marzących o awansie. Polonia Warszawa przegrywa z ŁKS-em


Polonia Warszawa przegrywa z ŁKS-em po słabym meczu.

9 marca 2026 Zimny prysznic dla marzących o awansie. Polonia Warszawa przegrywa z ŁKS-em
Polonia Warszawa

Polonia Warszawa marzy o powrocie na salony. Jej kibice nawet chyba jeszcze bardziej, patrząc na ostatnie wyniki. W rundę wiosenną weszli znakomicie, bo poza remisem ze Zniczem odnosili same zwycięstwa. Czyżby to naprawdę był ten sezon? Być może, jednak po porażce z ŁKS-em entuzjazm nieco został zapewne schłodzony. To było naprawdę kiepskie 90 minut ekipy Mariusza Pawlaka.


Udostępnij na Udostępnij na

Dziesięć meczów z rzędu bez porażki. W rundzie wiosennej (do godziny 18:00) nikt nie zdobył więcej punktów niż Polonia Warszawa. Ekipa, która na początku sezonu grała wyraźnie poniżej oczekiwań, rozkręciła się z upływem czasu i teraz mierzy w awans do Ekstraklasy. No cóż, po takich spotkaniach jak to poniedziałkowe, temperatura oczekiwań nieco spadnie.

Obie ekipy chciały, ale nie miały pomysłu na coś konkretnego

Cały mecz był bowiem mało strawny. Bardzo tego żałujemy, ponieważ na spotkanie przyszła spora grupa kibiców, a i z wrogiej Łodzi przyjechała solidna ekipa. Nie odmawiamy obu stronom ambicji, biegali po boisku całkiem sporo, ale mało było tych konkretów stricte sportowych, a już zwłaszcza ze strony gospodarzy, którzy dziś grali bardzo często bez głowy.

Lepiej wyglądało to po stronie gości. W 8. minucie Kuchta obronił instynktownie strzał Bastiena Tomy z ostrego kąta po dośrodkowaniu z prawej strony Arasy. Goście przez całe spotkanie szukali swoich szans w bocznych sektorach po dłuższych zagraniach i trzeba przyznać, że ten pomysł okazał się skuteczny. Spore problemy miał zwłąszcza grający na lewej Ilkay Durmus, któremu sporo kłopotów sprawiał Loffelsend do spółki z Tomą.

Jedno z takich długich zagrań przyniosło gościom gola, i to tuż przed samą końcówką pierwszej połowy. Długa piłka Artura Craciuna do Loffelsenda, a Niemiec sprytnie wsadził głowę między dwóch rywali i minął ich. Przepuścił jednak biegnącego do piłki Andreu Arasę, który wpadł w pole karne i strzelił tuż przy bliższym słupku swojego pierwszego gola w tym sezonie.

Boki ŁKS-u skuteczne zarówno z przodu jak i z tyłu

Polonia od początku drugiej połowy próbowała naciskać, ale czy to przekładało się na jakieś konkrety? Nie. Dalej pokutowała niedokładność, niecierpliwość. ŁKS był skupiony i zwarty w szeregach obronnych, dzięki czemu notorycznie kasował i odcinał boczne sektory.

Chwaliliśmy za wkład wahadłowych ŁKS-u z przodu, ale w obronie wykonywali równie dobrą, a nawet lepszą robotę. Robert Dadok oraz Dani Vega, czyli jedni z kluczowych graczy warszawskiego zespołu, byli dziś kompletnie niewidoczni. Obrońcy ŁKS-u zanim wyjadą ze stadionu, będą musieli ich wyjąć z kieszeni. Podobnie miała się sprawa z Łukaszem Zjawińskim, który nie otrzymywał serwisu.

Polonia nie wyglądała w tym spotkaniu jak zespół walczący o Ekstraklasę. Niby coś próbowali, niby chcieli, ale to goście mogli strzelić kolejne gole. Swoją sytuację w 58. ponownie miał Arasa po podaniu od Hinokio, ale Hiszpan tym razem nie oddał tak dobrego strzału. 10 minut później mieli kolejną fantastyczną szansę. Dobry odbiór piłki w środku pola (też tej akcji mogłoby nie być, gdyby nie błąd w wyprowadzeniu piłki przez gospodarzy) zainicjował niebezpieczną kontrę łodzian, ale Koki Hinokio nawet nie wcelował w bramkę.

Polonia Warszawa zagroziła poważnie w całym meczu raz

Fani gospodarzy na poważnie po raz pierwszy ożywili się na rozpoczęcie ostatniego kwadransa. Najpierw kapitalną paradą popisał się Aleksander Bobek wykazawszy się niemałym refleksem po strzale główką Vegi z niewielkiej odległości. Szansę na poprawkę otrzymał wprowadzony z ławki Simon Skrabb, ale jego dobitka daleka była od celu. Szkoda tylko, że był to ostatni powiew emocji ze strony warszawian. Mariusz Pawlak wprowadzał kolejne posiłki do ataku (Skrabb, Brasido, Kostorz, Klukowski), ale poczynania ofensywne gospodarzy spełzały na niczym. Końcowy wynik nie uległ zmianie, dzięki czemu ŁKS awansował na dziewiąte miejsce mocno zbliżył się do strefy barażowej.

Polonia Warszawa: Nie przekreślamy awansu, ale z ŁKS-em był zimny prysznic

Marzenia o awansie pozostają, nie rozwieje ich w końcu jeden gorszy występ. Jednak mecz z ŁKS-em to był zimny prysznic dla rozochoconych fanów Dumy Stolicy. Mało było w tym pojedynku tzw. piłki w piłce. Niemniej ŁKS był konkretniejszy z przodu, potrafił kilka razy zagrozić gościom, był skupiony na swoim zadaniu i dlatego wywozi z Konwiktorskiej zasłużone trzy punkty. Natomiast Polonia Warszawa pokazała dziś zdecydowanie za mało, by brać ją na poważnie w kontekście walki o bezpośredni awans. O ile można powiedzieć, że w ogóle coś dziś pokazała.

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze